Ludzie książki piszą – znowu się czepiam. (Róża Stolarczyk)

Ostatnio ukazała się książka o historii świebodzickiej piłki nożnej i klubu sportowego Victoria.

Rocznica powstania była okrągła i wydanie czegoś na okoliczność tejże – na miejscu jak najbardziej. Tylko, że znowu zaserwowano bubel. Bardzo pracowicie przygotowany z zaangażowaniem archiwów bibliotek ościennych i archiwów różnych. Szukano wszędzie – tylko nie źródła, a większość materiałów jest na miejscu – u mieszkańców – dzieci niegdysiejszych założycieli i pierwszych sportowców zrzeszonych w Victorii. Wystarczyło zrobić kwerendę na miejscu, ale to jeszcze należałoby wysilić się i trochę popytać na zasadzie – jedna pani drugiej pani. Metoda ta znana z rozpowszechnia plotek autorów dziełka – w tej konkretnej sprawie – doprowadziłaby do źródła.

W rękach potomków naszych pierwszych sportowców znajdują się spore archiwa a i pamięć ludzka jeszcze jest sprawna i wystarczyło właściwe osoby znaleźć, wysłuchać i poprosić o udostępnienie pamiątek rodzinnych. To, co znaleziono w archiwach różnych instytucji jest wyrywkowe i nie mówi o wielu rzeczach. Żeby nie być gołosłowną wymienię dwa nazwiska sportowców, których każdy świebodziczanin znał, albo słyszał – Kopycki i Draczuk. W książce nie istnieją. Ten pierwszy wyszedł stąd, a grał w Śląsku Wrocław i dobrze się spisywał, ten drugi może tak wysoko nie zaszedł, ale postacią był znaczącą. Innych nie wymieniam, żeby autorom książki poruty nie robić.
„Żeby chciało się chcieć” – to słowa jednego mojego kolegi zawierające całe meritum sprawy.
Historię piszą zwycięscy – wiadomo, że tak jak im pasuje – też, czyli piszą ci co aktualnie siedzą za biurkiem – przepraszam – za komputerem i decydują co piszemy, co pominiemy, a co w ogóle wyrzucimy do kosza. Papier cierpliwy – wszystko przyjmie. Tylko ludzie – już nie zawsze, a ich urazić można łatwo. Rzetelność jest najtrudniejszą z umiejętności i widać, że u nas nie jest artykułem pierwszej potrzeby. Chyba obowiązuje zasada – trzeba zrobić, to się robi – jak to już mniej ważne – ma być i już.
Załączam dokumentację słów moich – zdjęcie naszych piłkarzy z roku 1953 zrobione na zgrupowaniu w Spale. Zapewniam, że takich perełek – nie tylko zdjęć – jest wiele w różnych szufladach w naszym mieście. Wystarczy wyjąć.

Róża Stolarczyk

Viktoria 1953

5 myśli na temat “Ludzie książki piszą – znowu się czepiam. (Róża Stolarczyk)

  • 16 maja 2014 o 11:50
    Permalink

    Szanowna Pani M.!

    Abstrahując od tego, czy ma Pani rację czy też nie, muszę niestety stwierdzić, że nie ma w słowniku ludzi kulturalnych słów, które mogłyby odpowiednio dosadnie określić ton Pani wypowiedzi.
    Jeżeli nie jest Pani w stanie prowadzić wymiany zdań na forum publicznym bez argumetów ad personam, wyciągania trupów z szafy, ciosów poniżej pasa i czynienia ewidentnie złośliwych aluzji, a na domiar wszystkiego czytelnych nie tylko dla osoby, do której się Pani bezpośrednio zwróciła, to lepiej byłoby, aby łaskawie Pani zamiłkła.

    G.J.

  • 15 maja 2014 o 17:35
    Permalink

    Szanowna Różo,
    dwukrotna Twoja wizyta: luty, marzec tego roku w wydziale promocji, rozmowa telefoniczna Tomka z Tobą z prośbami i zapytaniami o jakiekolwiek materiały archiwalne zawsze w obecności pracowników biura, a jaka była Twoja odpowiedź „Nie Mam „.
    Zapowiedzi o książce i prośby o materiały do mieszkańców na łamach gazety i strony www! Nie widziałaś? przecież jesteś taka spostrzegawcza !
    Podpisując się swoim nazwiskiem zarzucam Ci celowe kłamstwo lub problemy z pamięcią!
    Róża, nie masz żadnej, ale to absolutnie żadnej merytorycznej legitymacji ani nawet żadnej innej, do krytyki i lekceważenia czyjejś pracy !!
    Nigdy! nie mogłabyś być nauczycielem, pedagogiem. Demotywujesz złośliwymi, kłamliwymi opiniami młodego, zdolnego człowieka, któremu się właśnie CHCIAŁO! w wolnym czasie pisać. Sama sobie odpowiedz, czy Tomkowi się nie Chciało? Ponad rok czasu zbierane materiały, wyjazdy w poszukiwaniu po archiwach dolnośląskich, wizyty u byłych działaczy w Świebodzicach, wywiady, wysyłane maile do Niemiec, tłumaczone fragmenty niemieckie i Ty masz czelność powiedzieć, żeby mu się chciało chcieć ! Radzę, przeczytaj jeszcze raz książkę ze zrozumieniem i uwagą to o Kopyckim i innych się doczytasz.
    Nie mogę zrozumieć, jak to jest ? Starsi ludzie powinni się cieszyć, że wśród nas są młodzi, którzy się angażują w życie miasta, są zdolni, kreatywni, powinnyśmy ich motywować, wspierać i pomagać. Pozwólmy im do diabłą działać, tak jak potrafią to najlepiej i rozwijać się.
    A na koniec niestety Cię Różo zasmucę, Tomasz Merchut ma zamówienie na następną książkę, został doceniony przez wiele poważnych osób ! Jeszcze niestety o nim usłyszysz i ponownie będziesz miała temat do pisaniny. Tymczasem bardzo Cię proszę lepiej zweryfikuj swoją pisaninę o historii miasta w periodyku, wprowadzasz młodych mieszkańców w błąd, bo starsi swoje już wiedzą, piszesz historie wyssane z palca, nie mające potwierdzeń w żadnych dokumentach źródłowych ! A w pisaniu stosujesz swoją metodą ulubioną „jedna pani drugiej pani ” .
    pozdrawiam, Marzena Korona-Kruk

    • 28 maja 2014 o 22:10
      Permalink

      Marzeno – gwoli ścisłości – kiedy zwrócono się do mnie o materiały dotyczące Viktorii – nie miałam żadnych. Dopiero po ukazaniu się publikacji okazało się, że po sąsiedzku mieszkają osoby, które je posiadają. To one mi ich użyczyły. Wiem natomiast, że poszukiwanie takowych dobrze jest zacząć od wywiadu – w Towarzystwie Miłośników Świebodzic są osoby mające na temat dużo informacji, ale szukanie ich nie jest moim zadaniem tylko autora. Co do moich artykułów – zapewne chodzi Ci o Świebodzice Dzieje Miasta – to proszę o konkrety gdzie i kogo wprowadziłam w błąd. Róża Stolarzyk

Dodaj komentarz

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress