Felieton niepoprawny w rocznicę Powstania.

Za chwilę będziemy obchodzić kolejną rocznicę Powstania Warszawskiego. Powstają kolejne filmy o tym wydarzeniu: „63 dni chwały” i „Miasto 44” – któremu plenerów użyczyły ruiny świebodzickiej fabryki „Silena”. To tylko te, o których wiem. Media – ogólnie rzecz biorąc – w najbliższych dniach też będą mówić o Powstaniu. Powinny, bo pamięć jest tym co winniśmy historii. Przy tej okazji nachodzą mnie pewne refleksje – dlaczego tylko Warszawa?

Mieszkamy na Dolnym Śląsku – tak zwanych Ziemiach Odzyskanych. Nikt do tej pory nie podjął się zrobienia filmu o powojennych latach tych ziem. Jak zresztą o innych regionach zaplątanych w niełatwą historię odzyskiwania i tracenia – Pomorza, Warmii, Mazur, bo przecież jeden film „ Róża” – zresztą znakomity – niczego nie zmienia. A może właśnie zmienia? O takim samym tragizmie musiał by opowiedzieć scenarzysta jak w „Róży” – choć nie byłoby tam wojny i łatwego do opowiedzenia heroizmu. Za to była by tęsknota za utraconym, niepewność jutra i okrucieństwo zdobywców – układanie ludzkich losów na bezludnej wyspie jaką jest świat, który trzeba zagospodarować. W mającym tak dużą widownię „Czasie honoru” – wszystko jest oczywiste – co białe, co czarne. Opowieść o Dolnym Śląsku czy Pomorzu nie mogła by być tak jednoznaczna. Pamiętam z przeszłości jeden film pokazujący Opolszczyznę lat powojennych – „Skąpani w ogniu”. Reżyser starał się pokazać tamten czas – oczywiście z propagandowymi wtrętami – czas bez bohaterstwa, ale z ludzkimi dylematami.

Ktoś może powiedzieć – po co to. Powiem tak – nie dla tak zwanej prawdy historycznej, ale po prostu – dlatego, że to ciekawe, powiedziała bym, że może ciekawsze niż to o czym opowiada „Czas honoru”. W ciągu ostatnich lat napisano wiele książek o Dolnym Śląsku – może ktoś pokusił by się o zrobienie filmu – filmu nie o Warszawie. Czasem – patrząc na produkcje filmowe – myślę sobie: znowu Warszawa – czyż nie ma innych miast w Polsce? Kiedyś w Discavery Historia pan Wajda – uważany na filmowego guru – powiedział – cytuję: „bez Warszawy nie ma dobrego filmu”. Pan Smarzowski udowodnił „Różą”, że bez Warszawy obejść się można, a jego film oby stał się zapowiedzią innych produkcji o niełatwym czasie na nieznanej ziemi.

Róża Stolarczyk

 

Zdjęcie z planu filmowego zorganizowanego na terenie dawnej fabryki „Silena” w Świebodzicach. Zdjęcia do filmu „Miasto44” Jana Komasy przedstawiają Warszawę.
!_EB_6496_

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress