Włos Kopernika

Przed tygodniem zakończył się w Książu Festiwal Tajemnic. Przez trzy dni miłośnicy historii i tajemnic na pewno znaleźli się w swoim żywiole. Trudno opisać wszystko co można było tam usłyszeć i doświadczyć – chyba, że byłby to cały cykl opowieści. Ja natomiast  postanowiłam opowiedzieć o tym, co po raz pierwszy zostało przedstawione publiczności, a nie fachowemu gremium czy tez studentom.

Na festiwalu po raz pierwszy  zaprezentowano blok – „Zbrodnia i medycyna”. Pokazano w nim jak wiele wspólnego ma medycyna nie tylko ze zbrodnią, ale z historią właśnie. Medyk sądowy – jak nazywają siebie lekarze z Zakładu Medycyny Sądowej – to również rodzaj detektywa. O takim niezwykłym śledztwie opowiedział nam profesor Tadeusz Dobosz, a dotyczyło ono Mikołaja Kopernika – tak, tak – naszego wielkiego astronoma.

Otóż lat temu kilka prowadzono prace archeologiczne w katedrze we Fromborku. Po zdjęciu posadzki znaleziono kompletny szkielet. Przypuszczano, że to kości Kopernika, bo wskazywały na to źródła pisane i epitafium na ścianie kościoła. Ale jak to udowodnić po pięciuset latach? Co prawda na czaszce zachowało się kilka włosów tylko potrzebny byłby materiał porównawczy. Jak go zdobyć? Przypomniano sobie, że w Anglii przechowywany jest rodzaj dziennika – kalendarza pisanego przez Kopernika, na kartach  którego znajduje się kropla krwi astronoma. Otóż – w jego czasach do pisania używano gęsich piór, które piszący sami sobie ostrzyli. W takich to właśnie okolicznościach nasz Mikołaj – zaciął sobie palec i krew kapnęła na papier. Po wielu perturbacjach dostarczono fragment karty ze śladem krwi. Dzięki tej kropli i włosom – udowodniono ponad wszelką wątpliwość, że szczątki należą do Kopernika. Potem antropolodzy – plastycy „przywrócili” Kopernikowi oblicze. Można było się przekonać, że niewiele różni się ono od jego wyobrażeń przedstawianych na obrazach – zwłaszcza jego charakterystyczny nos i bardzo ostre rysy twarzy są podobne do tego ze słynnego obrazu Matejki.

Profesor Dobosz jest tez pierwszym w Europie profilerem, który wprowadził analizę rodzajów plam krwi do rekonstrukcji miejsc zbrodni, a były to czasy, kiedy jeszcze o DNA nikomu się nie śniło. To dzięki jego wiedzy i instynktowi złapano słynnego „wampira z Bytowa”. Obecnie opracował rewolucyjną metodę pozyskiwania DNA metodą wypłukiwania – tak, że nie trzeba będzie niszczyć dowodu w sprawie, żeby wyciąć kawałek do badań – wystarczy – wypłukać substancję tam się znajdującą.

Doktor Krzysztof Szwagrzyk opowiedział jak medycy sądowi przywracają ofiarom tożsamość – dzięki ich determinacji  robi się to z ofiarami powojennych mordów, które spoczęły w ziemi zabite strzałem w tył głowy, a często na ich ciałach zbudowano np. drogę i dopiero jej remont okrywa masowe groby i przypomina zapomniane i niewygodne tragedie. Natomiast doktor Łukasz  Szleszkowski i mg. Agata Thannhaeuser  rozwiali wiele „kryminalnych” mitów prezentowanych w popularnym i lubianym amerykańskim serialu z cyklu – zagadki CSI. Ze statystyk wynika, że zbrodnie przede wszystkim popełnia się w mrocznych zaułkach, opuszczonych domach, na bezludziu – gdzie piętnastocentymetrowe obcasy rozpuszczone włosy i nienaganny makijaż nie mają racji bytu, a wiele z pokazanych detali śledztwa z nauką się mija, albo jest od niej dalekie. Ale nie znaczy to, że oglądać ich nie należy  – po prostu przymrużyć trzeba oko.

Cały blok tematyczny poświęcony medycynie sądowej – zwykłemu Kowalskiemu pokazał jak to naprawdę jest z tym kryminałem i że nie tylko zbrodnia, ale i historia są jej dziedziną.

Róża Stolarczyk

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress