Historia i biustonosz – felieton.

17 września – kolejna rocznica, kolejnej polskiej tragedii – wkroczenie wojsk sowieckich do Polski w 1939 roku. Jakie były jej konsekwencje – wielu wie – wywózki na Syberię i do Kazachstanu, śmierć i poniewierka dziesiątków tysięcy Polaków. Zbyt wielu jednak nie wie i się nie dowie dzięki mediom – w tym dniu fakt ten został pominięty w ich doniesieniach jako nieistotny. Podobno mamy nową Polskę – tylko zasady jakby stare.

Demokracja ma jedną cechę – można mówić o wszystkim i wszystko. No to się mówi i pisze: podniesienie Costa Conkordii, kolejna strzelanina w Ameryce, brak ustawy zapobiegającej powstawaniu parabanków, sprawa Przemyka, złodzieje śmieci, kupić drogi czy tani biustonosz, zmniejszanie się popytu na benzynę itd. Wisienka na torcie jednak była – pogrzeb Sławomira Mrożka – ale też nie jako najważniejsza wiadomość dnia – tylko w kolejce po Costa Conkordii, biustonoszu i benzynie.

Media – to czwarta władza i instrument kształtujący mentalność. Rocznicy Powstania Warszawskiego nadano rangę właściwą dla niego. 17 września – milczenie.
Zastanawiam się czy to poprawność polityczna czy ostrożność w obecnej sytuacji Polski.

A może naciski? – tylko, że w tej mierze – mógłby mnie ktoś posądzić o sprzyjanie teoriom spiskowym. Wyjaśniam – nie jestem ich zwolenniczką – raczej analitykiem myślenia tych i owych, ale skoro demencja objęła tych i owych – to może na rzeczy coś jest?

Lat temu parę wstecz zaczęto nam mówić, że mamy nową Polskę i należy pokazać wypierane dotąd fakty historyczne. Odnoszę coraz częściej, przy różnych okazjach, wrażenie, że znowu mamy do czynienia z historia właściwą, a nie prawdziwą – to samo dotyczy faktów – należy je przedstawiać w sposób właściwy, a nie koniecznie prawdziwy. No i nasza Polska jest niby nowa – a trochę – stara.

Kolejny dzień – kolejna rocznica – śmierć Witolda Pileckiego. Dziś prawie w każdym mieście nadaje się jego imię ulicom, placom itd. Stał się gwiazdą w panteonie bohaterów narodowych. Należy mu się, choć gwiazdą był – tylko mało kto o tym wiedział. Teraz też mało kto wie, bo zna tylko nazwisko z tabliczki znamionowej ulicy. No i dowiedzieć się – też nie ma się skąd, bo informacje znalazły się tylko na TVP Historia. Pozostałe media milczały. Czyli – ulice mamy – tylko nie wiemy kto zacz był.

Za to wiemy, co na siebie włożymy w przyszłym roku, żeby być „trendy” i że jednej znanej pani wyszło to i owo za dużo z tego markowego biustonosza na jakiejś tam gali.

Bardzo jesteśmy dumni, że jesteśmy Polakami powiewając na rozgrywkach wszelakich flagą w barwach narodowych. A jak wygrywamy – to dopiero entuzjazm nas rozpiera.
Tylko właściwie – dlaczego jesteśmy dumni, albo raczej z czego? No – że wygraliśmy – jakieś tam zawody albo mecz. I tylko dlatego, że dotyczy to wygranej takiej czy innej, bo jeśli zapytamy dlaczego 11 listopada jest świętem – to już nie dla wszystkich jest to oczywiste. Dziwić się wiec nie należy, że nie jest tam wiadomo kto to był ten Pilecki, przy którego ulicy mieszkamy. Nawiasem mówiąc – pan rotmistrz – „stał się modny”, a nawet powiedziałabym – stal się gwiazdą. Każde mniejsze czy większe miasto chce mieć ulicę jego imienia. I dobrze – należy mu się. Dobrze by jeszcze było, żeby było wiadomo – kim był. A to już zadanie mediów, które musiałyby się oderwać od zaglądania w głębokie dekolty znanych pań i zająć się edukowaniem do czego kiedyś tam zostały – przed wiekami – powołane.

Spójrzmy na Anglików czy Amerykanów – oni też są dumni, kiedy w coś tam wygrywają, ale przede wszystkim ich duma wywodzi się z tradycji i obyczaju. Wiedzą kim są i dlaczego mają prawo demonstrować swoją narodowość. My – no chyba nie bardzo. Jak zapytamy przechodnia, czy młodzież – nie bardzo umieją na takie pytanie odpowiedzieć. Amerykanin doskonale wie, dlaczego idzie na paradę 4 lipca, czy skąd się wziął „Pulaski Day”. Anglicy celebrują swoje przywiązanie do rodziny królewskiej i ważnych wydarzeń historycznych.

Każdy naród najpierw szanuje to co jest jego własne – tradycje i obyczaj. My – to co przyszło „z zachodu”, bo na pewno jest lepsze. Mamy być szczupli, dobrze ubrani i uczesani i posiadać właściwe gadżety, a nie koniecznie być mądrzy i umiejący dokonywać wyborów.

Media więc nam serwują „danie gotowe” na licencji takiej czy innej – nie wymagające nawet wysiłku przy przeżuwaniu .Bo podobno tego chcemy. Nie wiem czy chcemy – mnie nikt o to nie pytał. Media na całym świecie zajmują się kształtowaniem świadomości społecznej, a jak ta świadomość jest słaba – to łatwiej społeczeństwem manipulować. Więc może o to chodzi?

Róża Stolarczyk

cyus

Dodaj komentarz

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress