Końskim kopytem Panu Bogu w okno – felieton.

Nigdy nie oglądam tak zwanej telewizji śniadaniowej, ale w ubiegłym tygodniu tak się zdarzyło, że włączyłam telewizor i szukając zupełnie innej audycji – trafiłam na ten śniadaniowy.

Kawałek miał być o jesiennych stylizacjach odzieży. No to pomyślałam –  zobaczyć trzeba, bo może cos ciekawego tam będzie. Na wysokich stołkach siedziało dwóch młodych ludzi, którzy mówili o sobie – styliści. Na oko mieli tak po trzydzieści lat i byli wielce siebie pewni. Potem wyszły trzy modelki w tzw. stylizacjach – ich oczywiście. Nic odkrywczego – to co nosi ulica – nasza ulica, która z pewnością rad warszawki w tej mierze nie zasięgała. Już miałam zmienić program, ale panowie zaczęli się wypowiadać na temat : jak to kobieta powinna wyglądać. No i się dowiedziałam – zabronione jest żeby miała brzuch. Biust wskazany też jest raczej taki w stadium zaniku. Inaczej nie może być, bo ubrania, które oni wymyślili, a nasze dziewczyny noszą na ulicy od jakiegoś czasu – będą źle leżały. Ciuchy odkrywcze nie były, „stylizacje” też – zainteresował mnie tylko ten brzuch. Od razu – jako pierwsze skojarzenie- a ty synku to przypadkiem nie z brzucha mamusi wyszedłeś?, no i wyszło mi, że chyba na zasadzie podziału komórek w próbówce czy jakimś innym urządzeniu bez pomocy rodzicielki. Panowie pewni siebie byli niesłychanie i krytyczni \ na przykładach osobowych – na szczęście bez pokazywania twarzy \ nad wyraz, a pani redaktor korna i uśmiechnięta też nad wyraz. Modelki chude jak szczypiorek, w krótkim odzieniu pokazującym nogi jak zapałki, na końcu których tkwiły buty wyglądające jak końskie kopyta. To, że idąc przez studio nie powywracały się – poczytuję za cud boski. Pani redaktor dzielnie przytakiwała panom – jakie cudne i stylowe są te ich pomysły. Zmieniłam kanał i pewnie zapomniałabym o tym szybko jako o rzeczy niepotrzebnie zaśmiecającej szare komórki, ale w głowie wciąż tkwił mi ten brzuch i dwa nazwiska, które padły w rozmowie jako przykłady ikon mody – Sofia Loren i Caterine Deneve – co prawda z lat przeszłych, ale jednak. I tu mi coś nie zagrało.

Wyciągnęłam z dna szuflady jakieś stare magazyny trzymane przez sentyment i znalazłam – Caterine Deneve w kreacjach Diora i Sofii Loren  – chyba w Versace. No i faktycznie – zagrać nie mogło, bo dla tych panów w studio te dwie damy kina nijak się mają do wyznawanych przez nich poglądów w temacie – jak powinna wyglądać kobieta. Otóż te panie zawsze – nawet lat czterdzieści temu – posiadały biodra i biust w rozmiarach jakie kobieta powinna posiadać. Brzuchy też miały – lekkie uwypuklenie z przodu – czyli wszystko jak natura stworzyła bez ingerencji  mądrzejszych od natury chirurgów. Tylko do wyznawanych przez tych panów kryteriów – nijak mi to nie pasowało. Tu dwie damy kina o kształtach właściwych i  chudzielce w studio –  chyba pomyłka.

Konkludując wyszło mi, że nikt się nie pomylił i wszystko pasuje. Panowie zaprezentowali pomysły, które już nosi ulica, wmawiając widzom, że to ich odkrywczy pomysł, a chcąc podeprzeć czymś coś co w ich mniemaniu jest autorytetem – ich autorytetem – wymienili dwa nazwiska prawdziwych dam myśląc, że trafili w dziesiątkę. Trafili – Panu Bogu w okno. Śmiem podejrzewać, że na oczy nie widzieli ani Loren, ani Deneve, bo by się tak nie kompromitowali omawiając przy tym kobiece kształty, gdyż obie wymienione panie kształty mają właściwe i w niczym nie przypominają anorektyczek w końskich kopytach.

Drogie panie –  nie dajmy się zwariować – każda ma lustro i widzi w nim to co widzi. Stawiam na rozsądek patrzących na siebie w tym lustrze – bezcenny!

Róża Stolarzyk

 

IMG_62642

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress