Wyroki boskie – felieton


Jesień przyszła – nie da się ukryć, ale pogoda nas jeszcze porozpieszczała i warto było ją wykorzystać pójściem sobie w świat. Mieszkamy przecież w miejscu niezwykłym – na dolnym Śląsku – niezwykłym i tajemniczym. Mamy tu wszystko – góry, lasy, wygasłe wulkany, kolorowe jeziorka, pałace i zamki. Czy wiecie, że w naszym regionie jest najwięcej pałaców i zamków w Polsce? W każdej prawie miejscowości jest albo zamek albo pałac – w stanie różnym, ale SĄ i czekają na odwiedziny.

W naszym regionie mamy najwyżej położony zamek – co prawda w stanie ruiny – ale jednak – Rogowiec – do którego spacerkiem można dojść ze schroniska Andrzejówka. Mamy najwięcej zamków o piastowskim rodowodzie, ciekawe – prawda?

Polskie przysłowie mówi, ze król Kazimierz Wielki zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną. To pewnie przez to, ze Śląsk był jakoś tak na uboczu i nie bardzo uważany za polski. Wielki błąd. Sto lat przed Kazimierzem książę świdnicki Bolesław I Wysoki budował zamki i grody kamienne na Śląsku. Zostało ich tu wiele – fakt – większość w stanie ruiny, ale trudno się dziwić skoro mają 800 lat z okładem. Budowano je nie na rezydencje, ale na strażnice broniące granicy i szlaków handlowych – między innymi odcinka szlaku bursztynowego wiodącego z Czech. Najbliżej mamy taki zamek o rzut beretem od naszych domów – to zamek Cisy, który nadwerężony w czasie wojen husyckich nigdy nie wrócił do swojej świetności. Każdy świebodziczanin pewnie tam był przynajmniej raz, ale teraz – teraz to dopiero jest widok. Zieleń sosen, jodeł i cisów przepleciona z wszystkimi odcieniami żółci i czerwieni – jest co podziwiać, a w zamku – pomyśleć – jak to kiedyś budowali, że przetrwał tyle stuleci…

Z każdym naszym zamkiem związanych jest wiele niezwykłych historii i legend. Pomyślałam sobie, że jedna z nich opowiem i mam nadzieje, ze w chwili obecnej nie zabrzmi dwuznacznie.

We Wleniu – niewielkim miasteczku położonym mniej więcej w połowie trasy z Jawora do Lwówka Śląskiego znajduje się zamek, którego wieża góruje nad okolicą. Otóż przed wiekami zamieszkał w nim książę Bolesław Łysy zwany Rogatką. Nazwany tak nie bez kozery – był wzrostu niewielkiego, elegancko się wyrażając – urody mizernej, do tego łysy i kulawy. Charakter jednak miał niepokorny – lubił hulać, pić i nie znosił sprzeciwów od nikogo i w żadnej kwestii. Razu pewnego popadł w konflikt z biskupem wrocławskim, któremu to nie oddał daniny. Biskup posłów słał, ale Rogatka gonił ich szczując psami. Biskup niczego nie wskórał – nałożył więc na księcia anatemę – czyli kościelną klątwę. Książę tak się zdenerwował, że biskupa porwał i uwięził o chlebie i wodzie w wieży zamku we Wleniu. Co prawda biskup był pod kluczem, ale prawo ówczesne zakazywało wykonywania władzy przez zwierzchnika obłożonego anatemą. A tu księstwo jest spore i rządzić trzeba, zwłaszcza, że po bokach czekają chętni do jego przejęcia. Książę wypuścił więc biskupa myśląc, ze na tym sprawa się skończy. Nic z tego. Obrażony biskup nie zgodził się na zdjęcie klątwy z Rogatki, a bez tego władzy sprawować nie można. W takim wypadku zdjąć ją mógł tylko namiestnik w Rzymie. Posłał więc książę posłów, którzy przywieźli uwolnienie od anatemy, ale za pokutę. Była nią piesza pielgrzymka księcia odzianego w zgrzebne szaty do Wrocławia oraz przeznaczenie pewnej ilości srebra na zbożny cel. Nadzorować ów marsz miał specjalny wysłannik papieża. Jak zażądano – tak się stało. Komicznie pewnie wyglądała owa pielgrzymka: na przedzie poczet ze sztandarami prowadzący konie, potem książę pieszo w zgrzebnej szacie sandałach, a na końcu papieski namiestnik jadący na wozie. W każdym razie pokuta została dopełniona, bullę z cofnięciem anatemy Rogatka dostał do ręki, ale trzosie ze srebrem zatrzymał, oświadczając biskupowi, że zbożnym celem, na który przeznaczy srebro – jest remont wieży, w której siedział biskup, bo wojna się szykuje i przygotowanym być trzeba. Biskup z takim dictum pogodzić się musiał, bo nuncjusz obserwował całe wydarzenie. Rogatka wrócił do Wlenia, wieżę wyremontował podnosząc nawet jej wysokość. Można z niej dziś popatrzeć na piękne nasze góry – a przy pięknej pogodzie widać nawet Śnieżkę.

Tedy rzec można, że po księciu Rogatce i biskupie została nam wieża do oglądania pięknych widoków.

Cóż – niezbadane są wyroki boskie…

Róża Stolarczyk

_EB_4686

 

Dodaj komentarz

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress