Zrozumieć Demarczyk – zadanie dla wytrwałych fanów.

Pod pretekstem omówienia – tym razem – książki „Czarny anioł. Rzecz o Ewie Demarczyk” zebrała się grupa miłośników literatury w filii nr 7 Biblioteki pod Atlantami w Wałbrzychu. Dorota Sternik, kierowniczka filii, snuła opowieść o życiu gwiazdy, przeplatając własne refleksje czytaniem fragmentów książki i uzupełniając prezentacją piosenek artystki.

Cóż byłoby wyjątkowego w takim spotkaniu dla niewielkiej, mogłoby się wydawać, grupy słuchaczy? Po pierwsze: każde spotkanie, na którym można porozmawiać o książce zasługuje na uznanie. Zostaje w ten sposób podkreślona więziotwórcza rola książki. Czytajmy, ale i dzielmy się spostrzeżeniami. Poza tym hołduję wizji biblioteki, jako miejsca spotkań. Obie te kwestie realizuje cykl wykładów/rozmów czytelników i bibliotekarzy z filii nr 7 „Pod pretekstem”. Gratuluję pomysłu.

Po drugie: wyjątkowość akurat tej publikacji. Jedynej jak dotąd próby uchwycenia życia i wielkiego talentu Ewy Demarczyk.
Angelika Kuźniak („Marlene”, „Papusza”) i Ewelina Karpacz-Oboładze dokonały niemożliwego. Napisały książkę o wokalistce niezwykłej, której twórczość weszła na stałe do kanonu polskiej piosenki, ale która wycofała się lata temu z życia publicznego skutecznie chroniąc swój wizerunek i broniąc dostępu do swojego życia.

Demarczyk to legenda. Jej wykonania utworów z nurtu poezji śpiewanej są wybitne. Drugiej takiej nie było i nie ma.
Początki jej drogi na szczyt to Piwnica pod Baranami. Potem już cała Polska i świat. Miała przed sobą wielką karierę, występowała w paryskiej Olimpii, porównywana przez Bruno Coquatrix, ówczesnego dyrektera Olimpii, do Edith Piaf. Ale tak się nie stało. „Mam wrażenie, że zmarnowała ten Paryż przez swoje upory” – wspomina Krystyna Zachwatowicz. Nie chciała śpiewać po francusku.

W 1973 zrezygnowała z występów w Piwnicy i od tego czasu koncertowała ze swoimi muzykami. A grali i komponowali dla niej: Zygmunt Konieczny, Andrzej Zarycki, Zbigniew Wodecki, bracia Zielińscy (Skaldowie). Nie była to łatwa współpraca. O bezwarunkowych wymaganiach jakie Ewa Demarczyk stawiała przed zespołem i organizatorami koncertów krążą legendy: czarna podłoga na scenie, odpowiednie oświetlenie i dwa czarne fortepiany. Bez tego nie było występu. Nigdy nie bisowała. Była bardzo wymagająca, apodyktyczna, bezkompromisowa.
Autorki książki przeprowadzają czytelnika przez kolejne etapy życia scenicznego artystki w rozdziałach o symbolicznych tytułach: Anioł, Madonna, Rebeka, Pejzaż. Oprócz tego, że są to tytuły piosenek śpiewanych przez Ewę Demarczyk, są to też etapy jej pracy: od początków przez uwielbienie po kres niknący w ciszy.

Książka jest złożona z głosów osób, które wokalistkę znały i z nią pracowały, z wypowiedzi prasowych z czasów, gdy występowała. Sama Ewa Demarczyk nie wzięła udziału w pracy nad tekstem. Nie odpowiedziała na żadne próby nawiązania kontaktu. Autorki nie naciskały. Z zauważalną sympatią skupiają się na czasach pracy estradowej. Podejmują próbę zrozumienia fenomenu Ewy Demarczyk, pozwalając jednocześnie z dyskrecją odejść wielkiej artystce według zasad przez nią ustalonych.
Szkoda, że do książki nie jest dołączona płyta. Nie było to podobno możliwe do zrealizowania, ponieważ EWA DEMARCZYK to znak zastrzeżony.

Czy tych kilka płyt, które nagrała, te niewielkie ilości zarejstrowanych występów i wspomnienia znajomych z estrady wystarczą by ocalić od zapomnienia gwiazdę minionych lat? Zapytajcie się młodzieży, kim jest Ewa Demarczyk? Nie wie prawie nikt. Pytałam. Nieliczni wśród licealistów coś tam słyszeli. Zastanawiam się dlaczego? Jak to możliwe, żeby omawiając w szkole poezję Baczyńskiego czy Tuwima nie wysłuchać wybitnych interpretacji Ewy Demarczyk? Czy program nauczania zmienił się już na tyle, że o Baczyńskim czy Tuwimie już się nie mówi? Czy też w epoce wszechobecnych testów szukanie powiązań między muzyką a poezją jest już tylko stratą czasu? Ciągle wierzę, że nie. A spotkania takie jak w Bibliotece po Atlantami, filii na Piaskowej Górze pozwalają mieć nadzieję, że jeśli nie w szkole, nie w domu to w bibliotece możemy i powinniśmy mieć możliwość spotkania się z szeroko rozumianą kulturą.

Ewa Tomczak

ca

DSC_0593

DSC_0597

Dodaj komentarz

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress