O „Regałowisku” słów kilka – dużo zdjęć!

Tegoroczne Regałowisko to dla mnie nowość, choć festiwal odbywa się od szesnastu lat i w tym roku był po raz siedemnasty, ja byłem tam pierwszy raz (ale chyba nie ostatni).

Festiawal odbył się w ostatni weekend w Bielawie, nieopodal sztucznego jeziora. To duża jak na Dolny Śląsk impreza muzyczna, na trzech scenach działo się wiele i każdy mógł się do woli nasycić muzycznie do tego stopnia, że siły mogło zabraknąć…

Regałowisko organizowane jest przez Miejski Ośrodek Kultury i Sztuki w Bielawie. Organizatorom należą się brawa za przygotowanie, koncerty odbyły się sprawnie i bez opóźnień, zaplecze dla słuchaczy (to prawie po 10 godzin koncertów każdego dnia) było wystarczające. Wszystko działało jak trzeba.

Koncertów było dużo, napiszę więc tylko parę słów o tych ważniejszych na scenie głównej. Pierwszego dnia o 17 zagrał energetyczny zespół Pajujo powoli rozkręcając zabawę. Najlepiej przyjętym wykonawcą tego dnia był Grubson cieszący się aplauzem zwłaszcza młodszej publiczności. Bardzo dobry koncert, choć może trochę mało spontaniczny wykonała Etana. Świetną zabawę zapewniała też „ostra” Raggafaya.

Drugiego dnia festiwalu, w sobotę, pojawiło się zdecydowanie więcej publiczności. Bardzo miło słuchało się zespołu Akurat. Prawdziwą niespodziankę zrobił Habakuk, który obchodził w Bielawie 25 lat działalności scenicznej. Wraz z zaproszonymi gośćmi wykonali koncert, jaki na pewno się nie powtórzy… Najważniejszym koncertem drugiego dnia i chyba całej imprezy był występ Misty in Roots – to była inna jakość, doświadczenie czterdziestu lat na scenie było słyszalne w „każdym dźwięku”. Najsłabiej przyjętą z gwiazd był Jah Sun z USA, a może to już było zmęczenie materiału wśród publiczności. Na zakończenie wystąpiła legenda polskiej sceny – Bakshish.

Regałowisko warto dopisać do rezerwacji w wakacyjnym kalendarzu na przyszły rok.

Sebastian Biały

Dodaj komentarz

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress